czwartek, 26 lutego 2009

Opowiadania erotyczne – nowa strona

O tym jak pisać opowiadania erotyczne, wspominałem już w jednym z postów. Dziś chciałbym zademonstrować moją najnowszą stronkę, na której będę zamieszczał tylko i wyłącznie teksty o kontekście erotycznym. Dlaczego, akurat taka a nie inna strona ? Strony z filmami erotycznymi już mam i gdyby nie to, że nieuczciwa konkurencja postanowiła mi zaszkodzić to miałby na niej jakieś 5 tysięcy wejść (obecnie jest 500) dziennie. Ale ja nie zwykłem się poddawać i poszedłem o krok na przód. Ponieważ strona na której zawarte są filmy porno, nie zawiera za wiele tekstu, oprócz kilku artykułów i jednego opowiadania erotycznego sztuka kochania, to i trudniej dla takiej strony stworzyć efekt Long Tail. Im więcej na stronie posiadamy treści, tym więcej łapiemy niszowych fraz, które możemy odczytać ze statystyk. Stąd właśnie powstał pomysł na stworzenie strony, na której użytkownicy znajdą opowiadania erotyczne. Obecnie opowiadań tych nie ma dużo, bo jest ich zaledwie cztery, ale z czasem będzie ich więcej. Możliwe, że nie uda mi się odtworzyć tak dobrych scen seksu jakie opisałem w opowiadaniu sztuka kochania, ale za to będę się starał nadrobić te braki miejscami zdarzeń i zaskakującymi wątkami. Wszystkie teksty które będę prezentował wynikają bardziej z wyobraźni, co różni je od sztuki kochania tym, że ten utwór był napisany na podstawie prawdziwych doznań.

Obecnie na nowej stronie zamieściłem opowiadania pod następującymi tytułami :
Pożądanie
Seks w aucie
Seks z blondynką
Seks w pociągu

O ile w opowiadaniu pożądanie starałem się nawiązać do utworu sztuka kochania, to pozostałe są zupełnie wymyślone. Początkowo tytuły opowiadań będą się zaczynały serią „Seks [w,z]”, a później pomyślę nad resztą.

Grafika witryny może nie jest jej najlepszą stroną, w końcu nie jestem w tej dziedzinie wybitnym specjalistą i nie zawsze szablon wychodzi mi tak jak ja bym sobie tego życzył. Tą niedoróbkę uzupełniłem zdjęciami ze scen porno, aby jakoś próbować odwrócić uwagę użytkownika od słabego szablonu.

Mam nadzieję, że chociaż części z Was spodobają się opowiadania. Nie stosuję w nich wulgaryzmów, gdyż uważam, że seksu nie da się porównać do jakiegoś tam pierdolenia, czy jebania. To jest zbyt cudowne przeżycie, aby nazywać je w tak nieestetyczny sposób. Dlatego będę się konsekwentnie trzymał założenia, że opowiadania erotyczne mają ukazywać wspaniałość seksu, a nie wulgaryzowane określenia używane przez prawiczków, którzy nie mieli okazji doznać prawdziwej miłości z kobietą.

Na dzień dzisiejszy nie zamieściłem jeszcze statystyk na stronie, gdyż aktualnie testuję coś nowego do badania ruchu na stronie. Póki co nie nafaszerowałem strony z opowiadaniami reklamami, gdyż najpierw muszę zbadać ruch i frazy z jakich będą wchodzić użytkownicy, a później dopasować do nich reklamy, aby uzyskać maksymalny współczynnik konwersji (ilość wejść w stosunku do zysku). Myślę, że taka strona sama zarobi na siebie. Planuję, że będzie na niej minimum 30 opowiadań erotycznych.

Liczę na Wasze komentarze na tym blogu. Piszcie co można jeszcze poprawić w opowiadaniach, aby były one bardziej seksowne i podniecające.

Link do strony głównej : opowiadania erotyczne

poniedziałek, 23 lutego 2009

Darmowa reklama w Internecie

Każdy webmaster marzy o dużym współczynniku wejść na swoją stronę i nic w tym dziwnego, gdyż odwiedziny można zamienić na pieniądze, wyświetlając reklamy z programów partnerskich. Dlatego też, większość właścicieli stron skupia się na wyszukiwarkach. Jednak same wyszukiwarki to nie cały Internet, zaś pozycjonowanie w nich jest zwykle kosztowne i czasochłonne.

Dzisiaj skupię się na tym, jak wypromować Nasz serwis bez udziału wyszukiwarek. Myślę, że niektóre z nich mogą być Tobie pomocne.

Za granicą bardzo popularną formą promocji strony jest serwis YouTube. U Nas też można zauważyć ten trend, ale w mniejszym znaczeniu. Jak się do tego zabrać ? Sprawdźmy czy gdzieś nie mamy czasem ciekawych, śmiesznych lub kontrowersyjnych filmów własnego autorstwa. Jeśli nie mamy to może już czas nauczyć się tworzyć animacje we Flashu. Co robimy z takim materiałem filmowym ? Obrabiamy, a mianowicie wrzucamy do niego adres Naszej strony zawarty w stronie tytułowej filmu, na jego zakończeniu lub (albo oraz) adres ze zmniejszoną czcionką, w trakcie jego trwania. Jeśli film będzie dobry, to na pewno zdobędzie popularność. Filmy z YouTube są wyświetlane na wielu serwisach, więc dzięki temu zyskujemy reklamę z globalnym zasięgiem.

Inna forma reklamy, o której wspominałem już we wcześniejszych postach, to uczestnictwo w internetowych społecznościach dziennikarskich. Polega to na tym, że piszemy artykuły, które w stopkach zawierają tekstową reklamę Naszej witryny. Obecnie najlepszym tego typu serwisem, jaki udało mi się znaleźć jest EIOBA. Jeżeli napiszemy dobry artykuł, to jest duże prawdopodobieństwo, że będą go czytali użytkownicy wykopu. O tym jak duży traffic pomoże Nam zdobyć wykop, już chyba nie muszę wspominać.

Jeśli mamy zdolności muzyczne i jakiś sprzęt do komponowania i odtwarzania muzyki, to możemy pokusić się o stworzenie własnego dzieła i skompresowanie go do formatu mp3. Muzyka ta powinna zawierać na początku, końcu lub w trakcie (o ile to ma sens) słowną informację o adresie Naszej strony. Taki utwór po obróbkach i wykończeniu zamieszczamy na wrzucie. Starajmy się w tym przypadku zamieścić jak najwięcej meta tagów, aby Nasz utwór można było łatwo znaleźć w licznych wyszukiwarkach mp3, które swe wyniki generują na podstawie zapytań do wrzuty.

Powyżej opisane metody promocji stron, co prawda wymagają od Nas dużego nakładu pracy, jednak należy zwrócić uwagę na to, że raz stworzona i wkomponowana reklama, będzie Nam służyła przez lata.

poniedziałek, 16 lutego 2009

Pracuj nad sobą, sukces sam nie przyjdzie do Ciebie

Pisząc nowy artykuł, zawsze mam obawy, związane z tym, czy dany tekst się spodoba ? Mimo, że niejednokrotnie wkładam w to wiele wysiłku, to nie zawsze próba zaimponowania społeczności internetowej mi się udaje. Jednak tak jak pisałem już wcześniej w poście o porażce, zawsze zakładam, że takie zdarzenie może dotyczyć dopiero co opracowanego tworu.

Niektórzy pytają mnie się, jak to jest że potrafię pisać dobrze i profesjonalnie ? Na to pytanie nie znam jednoznacznej odpowiedzi, lecz zawsze odpowiadam – cały czas się uczę sztuki pisania, bo to mnie pasjonuje. Nie twierdzę, że jestem jakimś publicystycznym guru. Jestem po prostu przeciętnym osobnikiem płci męskiej, który chce poznawać nowe horyzonty i zdobywać doświadczenie. Wcale tez nie uważam, że jestem wielkim profesjonalistą, mimo że niektórzy dziękują mi za profesjonalne przygotowanie tekstu.

Są osoby które twierdzą, że myślenie boli, a nauka to prawdziwa katorga. Nie mogę się z ani jednym, ani drugim zgodzić, mimo że kiedyś sam tak myślałem. Co więc zmieniło moje podejście ? Zmieniły je studia na Uniwersytecie Zielonogórskim na kierunku informatyka. Do dziś jestem zdania, że studia kształtują człowieka. Może nie zawsze dają odpowiednią wiedzę i doświadczenie, ale w pewnym sensie Cię systematyzują.

Jak więc widzisz, to nie studia dały mi wiedzę, do pisania, bo kierunek ni jak się ma do tego. One tylko ulepszyły moją formę.

Jednak same studia to nie wierzchołek góry lodowej, są istotniejsze elementy. Takim elementem jest chociaż by miłość, a sam kocham i to bardzo moją drugą połówkę, która w każdych moich działaniach mnie wspiera, zaś swą postawą motywuje do dalszego działania (dziękuję Ci Kochanie). I mimo, że zdaję sobie sprawę, z tego, że nie jestem ideałem to wiem, że zawsze mam oparcie w mym jedynym Skarbie.

Cokolwiek się zdarzy i jakąkolwiek bym musiał przełknąć gorzką krytykę, to jestem niemal pewien jednego – nie przestanę pisać i dalej będę dążył do ideału. Nawet gdy nie uda mi się osiągnąć szczytowych celów, to przynajmniej będę mógł sobie powiedzieć – starałem się.

Skąd biorę pomysły na artykuł. Biorę je z życia, niejednokrotnie przygotowując się i analizując różne materiały (prasa, książka, film, inne) przez kilka dni, zanim napiszę coś sensownego.

Dziś właśnie napisałem kolejny tekst pod tytułem Medialna manipulacja. Czy znajdą się chętni, aby na niego zagłosować i napisać komentarz ? Tego nie wiem, ale jeśli tak się nie stanie, to zapewne będę szukał w nim niedoskonałości, by kolejny artykuł był jeszcze lepszy.

piątek, 13 lutego 2009

Wyróżnienie EIOBA

Dziś na skrzynkę pocztową otrzymałem miłą informację. Mianowicie mój artykuł w serwisie EIOBA został wyróżniony i otrzymał miano „artykułu dnia”. To miłe, że ktoś docenił wreszcie moją pracę i oddanie w społecznościach internetowych.

Możesz sobie pomyśleć drogi czytelniku – a co to za wyróżnienie? Dla mnie wielkie, gdyż niejednokrotnie zdarzało mi się, że moje artykuły otrzymały gorzką krytykę, którą musiałem przełknąć. Ale wreszcie udało mi stworzyć coś, co zostało pozytywnie odebrane przez innych. Jednak samo wyróżnienie nie sprawi, że spocznę na laurach, wręcz przeciwnie, wpływa ono na mnie motywująco i zachęca do dalszego działania.

Nie twierdzę, że wszystkie moje artykuły są świetne. Czasami czytając niektóre z nich po jakimś czasie, zastanawiam się – czy ja to na pewno napisałem, przecież to jest kiepskie ? I tak właśnie jest też na tym blogu – jedne artykuły są dobre, a inne nadają się tylko do kosza. Mimo to w tych gorszych artykułach, staram się wyszukiwać błędy jakie popełniłem i to dzięki temu, że potrafię analizować słabości swoich tworów, uczę się jak naprawić dotychczas popełniane błędy, które mogą być źle odebrane.

Kończąc tego posta, wypadało by się pochwalić nagrodą :


eioba

czwartek, 12 lutego 2009

Kobieta za kierownicą

Ostatnio troszkę zaniedbałem bloga, gdyż miałem na głowie trochę spraw do załatwienia, a także pracowałem nad pewnym bardziej rozbudowanym skryptem PHP do analizy słów kluczowych.

Tym, którzy czytają mojego bloga, na polepszenie samopoczucia, dorzucę dziś trochę humorystycznych filmików z cyklu kobieta za kierownicą, które znalazłem w dziale dowcipy na forum PiO. Post nie ma na celu krytykowanie kobiet kierowców, gdyż sam uważam, że nie jedna kobieta jeździ lepiej od faceta, choć zdarzają się wyjątki, prezentowane w poniższym materiale filmowym :



I drugi filmik o blondynce za kierownicą. Instruktorowi trzeba przyznać, że ma stalowe nerwy :




Skoro już obejrzałeś filmy (a mam nadzieję, że się dobrze bawiłeś), to czas odpowiedzieć na pytanie – co ma piernik do wiatraka? Otóż widziałem już nie jednego bloga, na którym autorzy zamieszczają specjalnie wyselekcjonowane filmy z YouTube. Jest to jeden ze sposobów na budowanie dochodowego bloga, przy założeniu że nie mamy ochoty, bądź natchnienia do pisania artykułów. Jednak, aby taki blog miał wejścia, musi spełniać co najmniej 2 warunki :

1. Każdy film powinien mieć unikatowy opis, stworzony przez autora bloga. Kopiowanie treści z serwisu YouTube nie ma sensu, gdyż opis będzie zdublowany. W tej sytuacji, szansa że Google uzna blog jako źródło jest mizerna, no chyba, że ktoś potrafi przebić YouTuba, w co raczej wątpię.

2. Mała ilość treści na takim blogu, sprawia że wymaga on większego nakładu pracy na linkowanie. Pamiętajmy zatem, aby w miarę możliwość do każdego posta z zamieszczonym materiałem filmowym prowadziły linki (np. z katalogów stron i precli).

3. Jeśli decydujemy się na prowadzenie takiego bloga, to postarajmy się też o jego tematyczność. Chodzi mianowicie o to aby blog z humorem, zawierał tylko i wyłącznie filmy humorystyczne, a nie filmy kataklizmów itp. Dzięki temu łatwiej będzie Nam zaistnieć w wyszukiwarkach na wyższych pozycjach (np. na frazę "filmy z humorem").

sobota, 7 lutego 2009

Pozycjonowanie e-weblinkiem

Na forum PiO i swoim blogu o pozycjonowaniu stron, Xann twardo trzyma się teorii, że e-weblink to świetny system wymiany linków do pozycjonowania niszowych fraz. Czy aby na pewno ? Nim przyznamy Xannowi rację, proponuję się zastanowić na pytaniem – czy Google nie widzi, że linki na stronach raz są, a raz znikają ? Widzi i nie wierzę w to aby nie miało na to rozwiązania. Rotacyjne systemy wymiany linków mają już długa historię, więc zespół Google miał wystarczająco dużo czasu, aby na takie działania uodpornić swój algorytm. Od dawna wiadomo, że jeżeli linki raz są na stronie, a raz ich nie ma, to takie działania mogą przynieść więcej szkód niż pożytku.

Znajdą się zapewne wielcy obrońcy e-weblinka, którzy stwierdzą, że tym systemem wypozycjonowali stronę. Jednak moje pytanie brzmi – jak długo dana pozycja się utrzymywała ? Gwarantuję, że pozycja zdobyta rotacyjnym SWLem nie jest trwała. To tylko chwilowe wachania.

Google nie lubi SWLów i ja co prawda też wolałbym, aby nie istniały. Wśród wielu panuje opinia, że e-weblink jest najmocniejszym systemem wymiany linków, tylko że ta moc nie zawsze jest równa jakości. Jeśli chodzi o jakość otrzymywanych linków z e-weblinka, to moim zdaniem jest ona mizerna. Na dowód mojej wypowiedzi, możemy zauważyć, że strony które linkują z systemu Xanna, nie są tematycznie powiązane. W związku z tym system e-weblink jest mocno zacofany. Nie widać w nim rozwiązań, jakie możemy zobaczyć w GotLinku, czyli tematyczności i multilinków.

Skoro Xann twierdzi, że jego system to idealne narzędzie do pozycjonowania na long tail, to dlaczego jeszcze nie wprowadził multilinków, które właśnie w celu pozycjonowania na długi ogon zostały wprowadzone do GotLinka.

Jeżeli rotacyjne systemy wymiany linków dają mizerne rezultaty w pozycjonowaniu, to gdzie można je wykorzystać ? Otóż systemy te świetnie nadają się do indeksacji stron, jednak sama indeksacja nie przekłada się na ilość wejść, gdyż liczy się pozycja. Zatem jeśli tworzymy strony tylko i wyłącznie pod systemy SWL, to użycie GotLinka, e-weblinka i innych rotacyjnych systemów, będzie uzasadnione. W innym przypadku proponowałbym darować sobie zabawę z rotacyjnymi SWLami.

Może i od wielbicieli SWL dostanie mi się za ten artykuł, ale jak już wspomniałem – ja SWLi nie lubię. Wolę dodawać wpisy do katalogów stron, bo wiem że po moderacji ten link tam będzie, a samo ręczne katalogowanie zdawało i zdaje nadal dobre rezultaty. Mam nadzieję, że narzędzie jakie przygotowuje szook do zwalczania spamu w wyszukiwarkach wkrótce wystartuje i namiesza ostro w systemach wymiany linków. Wtedy się okaże kto ma pozycjonowanie we krwi, a kto nie.

piątek, 6 lutego 2009

Ciekawe przepisy kulinarne

Kiedy ostatnio zdarzyło Ci się ugotować coś smacznego ? A może już nie pamiętasz takiej chwili, gdy wszyscy zajadali się Twoimi kulinarnymi przysmakami ?

Dziś ukuchciłem coś zupełnie zwykłego. Był rosół, który tylko odgrzałem, ugotowałem do niego makaron i na drugie podałem kaszę gryczana z gulaszem. Mimo, że wszyscy byli syci, to nie usłyszałem słowa pochwały. A tak się śpieszyłem, aby obiad był na czas, pomimo że dziś miałem sporo spraw do załatwienia i sam dziwię się, że udało mi się z tym wszystkim wyrobić. Gdyby nie ten pośpiech to zapewne ugotowałbym coś zupełnie innego, być może smaczniejszego.

Nie jestem wielkim mistrzem kuchni, po prostu od czasu do czasu lubię coś ugotować, bądź są też takie dni, że nie chcę, ale muszę coś ugotować. Wtedy sięgam po książkę kulinarną i szukam w niej oryginalnych przepisów. Jednak nie każdy oryginalny przepis da się przygotować, bo skąd niby mam wziąć przyprawy, które u Nas są trudnodostępne. Z drugiej strony nie wszystkie oryginalne przepisy powalają swym smakiem. Już niejednokrotnie zdarzyło mi się, że ugotowałem zupełnie coś innego, włożyłem w to sporo pracy, a mimo wszystko danie było raczej przeciętne. Niektóre oryginalne przepisy nawet nie dorównują smakiem do naszego tradycyjnego schabowego z ziemniakami.

Dzisiejszy pośpiech i tryb życia, nie zawsze pozwala nam na wymyślanie wykwintnych dań. Coraz częściej odgrzewamy w mikrofali jedzenie z supermarketu, a później narzekamy na zgagę lub inne problemy trawienne.

A gdyby tak mieć przepisy, które można przygotować łatwo i szybko, ze składników będącymi pod ręką ? Czy takie coś w ogóle jest możliwe ? Do dziś myślałem, że nie. Jednak zdaje się, że się myliłem do chwili gdy zakupiłem zupełnie inną książkę kucharską. Co prawda jeszcze nie miałem okazji przetestować nowych pomysłów na dania, ale przepisy które ukazały się moim oczom wyglądają ciekawie, prosto, a w dodatku są szybkie w przygotowaniu. Autor twierdzi, że są one smaczne, a jak jest naprawdę ? Wkrótce zobaczymy. Książka o której mowa, zwie się Gotowanie jest proste i jest w sam raz dla takiego amatora jak ja.



Jeśli książka ta, rzeczywiście pozwoli mi zaoszczędzić czas jaki spędzam przy kuchni, to jest warta swojej ceny. Koszt jej jest niewielki, bo niecałe 15 złotych w wersji elektronicznej (dostępna jest też wersja drukowana), czyli mniej więcej tyle co płaciłem za książeczki z przepisami kulinarnymi, które kupowałem w kioskach z prasą.



Jeśli miałeś (miałaś) okazję ugotować coś z omawianej książki kulinarnej, to pochwal się i napisz w komentarzu, ile czasu zajęło Ci przygotowanie dania i czy wszystkim smakowało ?

czwartek, 5 lutego 2009

Czasopisma erotyczne

Niemal każdy mężczyzna lubi oglądać nagie kobiety, podziwiać piękno ich ciał i czuć przy tym podniecenie. To skłania Nasz gatunek do zakupu filmów porno i czasopism erotycznych. Wśród Nas znajdą się ludzie, którzy trzymają całe stosy ero prasy, niekiedy ukrywane pod łóżkiem przed żoną lub dziewczyną. I nawet gdy zdarzy Nam się wpadka, to i tak nie rezygnujemy ze zdobywania kolejnych wydań filmów i czasopism. Chęć oglądania nagiej kobiety jest dla Nas silniejsza. To nie tylko rytuał, ale i w pewnym sensie sposób zaspokajania swoich potrzeb. Dzięki materiałom pornograficznym i erotycznym stajemy się lepsi w łóżku, gdyż wiemy jak się do tego zabrać.

Jeśli jednak zasobność Naszych miesięczników erotycznych przerasta Nasze zasoby magazynowe (np. miejsce pod łóżkiem), to warto rozważyć fakt kupowania czasopism erotycznych w wersji elektronicznej. Dzięki temu zaoszczędzimy nie tylko miejsce, ale także sprytniej ukryjemy przed drugą połówką Nasze fantazje.

Gdzie można kupić czasopisma erotyczne w wersji elektronicznej ? W sklepie sklep-prasa.nextore.pl. Warto też zwrócić uwagę na ich niską cenę. Jeśli dotychczas wydawaliśmy 25 złotych miesięcznie na Nasze ero pisemko, to teraz za tą samą cenę możemy mieć aż pięć czasopism erotycznych. Dlaczego tak tanio ? Ponieważ kupując prasę w wersji elektronicznej nie ponosimy kosztów wydruku, a ten jest głównym atrybutem decydującym o cenie Naszego czasopisma. Zatem jak sam widzisz, kupując prasę erotyczną w tym sklepie, masz same korzyści.

Jak zarobić milion ?

Marzą Ci się ogromne pieniądze i często zastanawiasz się jak je zarobić ? Przypuszczam, że tak. Bycie bogatym, daje wiele przywilejów. Piękne dziewczyny, szybkie samochody, eleganckie domy i liczne podróże. Choć jeszcze z tego nie zdajesz sobie sprawy, to wiedz, że i Ty możesz być bogaty !

Często słyszy się określenie, że pierwszy milion należy ukraść. Czy aby na pewno jest ono prawdziwe ? Zdecydowanie nie. Kradnąc tak ogromną kwotę, wzbudzilibyśmy zainteresowanie Urzędu Skarbowego, a ten z kolei powiadomił by o tym fakcie prokuraturę, a przecież nie o to Nam chodzi.

My nie chcemy kraść miliona, ale go zarobić. Jednak aby zdobyć pierwszy milion złotych, powinniśmy prześledzić jak inni go zarobili. W ten sposób znajdziemy odpowiednią drogę, która prowadzi do miliona. By być bogatym, trzeba cały czas pracować nad swym celem, tak jak dobry programista, musi poznawać nowe techniki programistyczne i szukać nowych rozwiązań, tak samo trzeba pracować nad swym sukcesem. Jeśli zapytasz, skąd programista zdobywa nową wiedzę ? to odpowiedź jest prosta. Najpierw zaczyna uczyć się języka programowania od podstaw, następnie analizuje czyjeś algorytmy, by w końcu móc tworzyć własne. Dokładnie tak samo jest z zarabianiem pierwszego miliona od zera. Nim skupimy się na realizacji Naszego celu, poznajmy najpierw 29 ludzi sukcesu, którym udało się zarobić nie jeden, ale kilka milionów zaczynając od zera. Ich strategie, pomysły i sekrety motywacyjne poznasz w książce Piotra Rosika i Wojciecha Rudnego pod tytułem Od zera do milionera. W trakcie czytania lektury zobaczysz, że Ci ludzie wcale niczym wybitnym od innych się nie odróżniali, byli tacy jak większość z Nas i posiadali niemniej identyczne problemy, które mimo wszystko nie zaprzepaściły ich planów, w drodze do zarobienia swojego pierwszego miliona.

środa, 4 lutego 2009

Gwiazdy nago

Czy marzy Ci się aby zobaczyć swoją ulubioną aktorkę filmową, piosenkarkę lub inną sławną postać nago ? Jeśli tak, to wiedz że nie jesteś jedyną osobą. Wielu fanom też się marzy, aby zobaczyć zdjęcia lub materiały filmowe swojej ulubionej gwiazdy nago. Skąd ja to wiem ? Ponieważ wpisałem w narzędzie propozycji słów kluczowych frazy nago, gwiazdy nago, nazwisko pewnej sławy nago. Ilość wyszukań pod te słowa w wyszukiwarce Google jest spora. Jednak samo narzędzie do słów kluczowych to nie jedyne źródło. Czasem gdy w moich artykułach pojawia się jakieś imię i nazwisko sławnej postaci, widzę po statystykach wejścia pod frazy imienia i nazwiska gwiazdy z dodatkiem słowa nago. Dziwne jest w tym wszystkim jednak to, że fraza nago nie pojawiła się ani razu w artykule, a mimo wszystko zdobywa wejścia od niezaspokojonych nagości fanów.

Dlatego też wniosek z tego jest taki, że warto pisać od czasu do czasu artykuły o sławnych postaciach płci żeńskiej (bez dodatku nago). Może taka fraza nie będzie odznaczała się wysokim współczynnikiem konwersji (ilość wejść na dochód), ale jeśli na witrynie mamy reklamy, z której rozliczani jesteśmy na podstawie każdego klika, to zawsze jest jakieś prawdopodobieństwo, że głodny nagości fan dokona akcji kliknięcia.

Spędzając dłuższy czas na analizie słowa nago, zauważyłem że sama fraza nie dotyczy tylko i wyłącznie pięknych, młodych i perfekcyjnie wyrzeźbionych gwiazd. Padają także frazy gwiazd, które dziś mają ponad 70 lat. Może i to jest zboczenie, ale jak to powiadają – każdy ma swoje gusta. Zatem pisząc artykuły nie skupiaj się tylko i wyłącznie na Dodzie czy Kasi Cichopek, gdyż jak widać gwiazdy starszym rocznikiem też są na topie ;)

poniedziałek, 2 lutego 2009

Bądź gotów na porażkę

Dzisiejszy artykuł będzie o zarabianiu w Internecie i mimo, że tytuł nie brzmi motywująco, to jest wręcz przeciwnie.

Jeśli czytałeś inne artykuły i posty o zarabianiu przez Internet na innych stronach, to zapewne w większości z nich wyczytałeś o niesłychanych możliwościach i dużych dochodach. Nie przeczę, że nie jest to prawda, jednak w artykułach tych nie wspomina się o porażkach. Z zarabianiem przez Internet jest tak jak w życiu, ma się swoje wzloty i upadki. Jednego dnia możemy być internetowym guru, a następnego zaliczyć glebę. Jednak cokol wiek się wydarzy, należy piąć się dalej i nieustannie walczyć o swoje. W końcu ja nigdy nie napisałem, że zarabianie przez Internet jest dla każdego.

Wielu początkujących webmasterów rezygnuje ze współpracy z programami partnerskimi, tylko dlatego, że pierwszy miesiąc pracy nie był zbyt owocny. Następnie zapisują się do kolejnego programu i sytuacja się powtarza. Osobiście uważam, że takie działania są błędne – dlaczego ? Pierwszym i podstawowym argumentem jest to, że straciliśmy jeden miesiąc pracy. Czasami Nasze projekty nie od razu osiągną sukces. Niekiedy trzeba w nie włożyć więcej pracy. Zatem jeśli coś zaczęliśmy, to dociągnijmy to do końca. Nieukończone projekty nie będą dla Nas zarabiać.

Porażki były i będą się zdarzać. Często są one wywołane zdarzeniami losowymi, a niekiedy nawet działaniem nieuczciwej konkurencji. Sam doświadczyłem efektu depozycjonowania strony sex-pono.biz. O tym jak depozycjonować pisać nie będę, bo mimo że mam na ten temat wiedzę, to jej nie wykorzystuję i nie chcę, aby kto inny też jej używał. Powracając do strony sex-porno.biz, kiedyś miała ona 7000 wejść dziennie na stronę główną i zarabiała. Dziś po ataku konkurentów, zostało tylko 500 wejść. Mimo to nie załamałem rąk i od razu rozpocząłem poszukiwanie rozwiązania. Poczyniłem pewne kroki, jednak zanim strona otrzęsie się ze skutków depozycjonowania, minie jeszcze trochę czasu. Wniosek z tego jest jeden – jeśli chcesz zarabiać to skup się na kilku stronach. Proponuję posiadać w swoim zasobie kilka ministron, jakiś blog i z dwie większe witryny. Wtedy nawet gdy ktoś Ci źle życzy, zawsze pozostaną Ci jakieś środki, niezbędne do zarabiania.

Efektywna współpraca z programami partnerskimi to nie tylko budowa własnych stron WWW. Do tego powinniśmy dołączyć uczestnictwo w różnych serwisach społecznościowych, czyli na przykład pisanie artykułów na różnych większych portalach. I tu także zdarzą się porażki, ponieważ nigdy nie mamy gwarancji, że dany artykuł się spodoba. Nawet jeśli już stanie nie po Naszej myśli to postarajmy się chociaż dowiedzieć co napisaliśmy źle.

Inną formą promocji może być też serwis YouTube, do którego tworzymy jakiś film lub animację, jednocześnie pozostawiając w przekazie adres Naszej strony. Tutaj sytuacja jest analogiczna, film się spodoba, albo i nie. I znów mamy niepewny wynik, będzie sukces albo porażka.

Takich sukcesów i upadków będziesz miał w swojej karierze wiele, jeśli decydujesz się na zarabianie w Internecie. Najważniejsze jest to, aby się nie poddawać. Jak to mówią „polak mądry po szkodzie”, jednak ta szkoda przynosi nam kolejną wiedzę i doświadczenie, co w przyszłości przekłada się na zysk.